Został mi jeszcze jeden obowiązek przyznać, że porównując Giottowskie „Opłakiwanie Chrystusa” i „Opłakiwanie Chrystusa” z Nerezi też wyrządziłem Giottowi niesprawiedliwość. Dlatego Ewa Masolina trzyma figę w dłoni. Sto lat temu Chłędowski rzekł, iż Tura maluje tylko brzydkich Jezusów, „jak gdyby idąc śladem średniowiecznych malarzy, którzy często umyślnie brzydkimi robili postacie boskie” (1907).