Biorąc pod uwagę jego wcześniejsze dzieła, malowane w końcu trzeciej dekady wieku XV (zwłaszcza „Śnieżną Madonnę”), gdzie widać wpływ florenckiej Kaplicy Brancaccich (wpływ Masaccia i Masolina), trzeba się zgodzić z tezą o cofnięciu, o archaizowaniu (spójrzmy choćby na fałszywą różnicę skali między figurami a zamkiem po prawej). Jak u Petrarki z przepięknego schizofrenicznego sonetu „Pace non trovo” („Nie znajduję spokoju”) żyłki w mózgu produkującej pytania bez odpowiedzi. Nie było nawet ładne.