To i tak cud, że te „klejnoty” przetrwały nienaruszone do XVII, a może nawet do XVIII wieku. przez Gerhoha von Reichersberga, Honoriusza z Autun i Ruperta z Deutz). To prawda, że pod względem obyczajności nigdy nie jest tak źle, jak można by wnioskowaćśledząc fotoplastikon publicznych obscenów, lecz zarazem nigdy nie jest tak dobrze, jak głosi literatura idealizująca.