Stoimy przed obrazem i widzimy wszystko: po lewej stronie są drzewa, po prawej Madonna z Dzieciątkiem na osiołku, towarzyszy im święty z lagą, niżej metalowa plakietka z tytułem: „Ucieczka do Egiptu”, i wszystko jasne, kropka, szlus! Gdy tytuł brzmi: „Noli me tangere” lub „Ecce homo”, zjawiają się kłopoty, więc szybko ruszamy dalej, do następnych malunków, gdzie możemy robić za znawców, bo wszystko tu takie prościuchne: leży goła baba, czyli to jest akt, Zosieńko! A tutaj zdejmują Chrystusa z krzyża, znaczy ilustracja Testamentu, no nie?.
Ja, który na czterech kolanach klęczę przed Monetem i spółką, przed Modiglianim, Dalim, Soutinem, Chagallem, Magrittem, Picassem i wieloma innymi, przed całą sztuką Montmartre’u Montparnasse’u byłbym ostatnim człowiekiem negującym arcydzieła tej sztuki.
Laika zdziwi metaforyzowanie Gotyku Barokiem, bo skąd ma wiedzieć dyletant, że „Barok” jest końcową (agonalną) chorobą każdej formacji stylowej i że dzieje się tak od czasów malarstwa prehistorycznego? Rozwój każdej sztuki biegnie w następujący sposób: Prymitywizm, Realizm idealizujący oraz Realizm naturalistyczny, Manieryzm, Barok i czasami znowu geometryczny Prymitywizm, czyli powrót do jaja (zresztą ewolucja całego malarstwa, od Paleolitu do Kubizmu, zatoczyła takie właśnie koło).