Giotta nie interesowało wiele tych malarskich motywów (jak detal czy pejzaż), którymi malarstwo będzie się karmić w wiekach późniejszych, interesował go tylko człowiek.
Ów „komiks” jest tak organicznie zespolony z budowlą, że nasza podświadomość nigdy nie wyruguje przekonania, iż kaplicę wzniesiono tylko dla tych malowideł że powstała ona jak czyste płótno i blejtram dla malarza.
Technika ta („ad oglio”) zachwyci wkrótce malarzy włoskich, gdyż osiągana dzięki niej intensywność i świetlistość barw, płynność przejść chromatycznych i walorowych, plus finezyjne możliwości laserunkowe (kładzenie kolejnych cienkich warstw farby jedna na drugą), zwłaszcza gdy przez laserunki prześwitywał gipsopochodny grunt niczym światło przez witrażowe szkła była wobec tempery wielkim krokiem do przodu.