Nawet światło, cudowne medium van Eycka, jest tu symbolem, bo jest cudowne także w znaczeniu mistycznym to „Boskie światło”, które krąży cichutko i głaszcze każdy detal, ubarwia wszystko, uszlachetnia i przemienia w nieśmiertelne klejnoty, dając wyraz wszechobecności Syna, Ojca i Ducha Świętego.
Równie trudne byłoby jako że van der Goes nie sygnował obrazów ustalenie artystycznej spuścizny malarza, gdyby nie sławny „Tryptyk Portinarich” wzmiankowany w ówczesnej (głównie włoskiej) literaturze.
I precyzował: „Niewielu młodzieńców przekracza progi kościelne, a jeśli już, to tylko po to, by oglądać białogłowy, które dniem świątecznym paradują w wytwornych strojach, z włosami spiętrzonymi na kształt wież, z barwiczką na licach i z piersią obnażoną”.