A Chrystus przyjął zgłoszenie, mówiąc: „Tyś powiedział”.
U van Eycka jest wszystko: oba rodzaje perspektywy (linearna i barwna), pyszna chromatyka, zachwycający pejzaż i świetny portret, realizm i symbolizm, znakomite wyczucie kompozycji, kapitalna rytmiczność scenografii, etc, podczas gdy u współczesnych mu Włochów (a nawet u Włochów późniejszych, w całym prawie stuleciu XV) taka kompleksowość nie istnieje, gdyż każdy z nich był mistrzem niektórych tylko nowatorskich chwytów.
Główny to mistyczna, wściekła wprost ekstatyczność, silna dawka gotyckiej furii, czyli „gotycki Ekspresjonizm” (charakterystyczny zwłaszcza dla sztuki niemieckiej), pełen wewnętrznych niepokojów, podnieceń i napięć promieniujących zewsząd, z twarzy, z gestów, z szat, z pejzażu i z całej cierpiętniczej atmosfery scen, gdyż ból jest pierwszym i właściwie jedynym tematem każdego malowidła.