Przy pomocy żółtych wstążek, opasek, znaków piętnowano dziewki publiczne, żony katowskie, matki nie poślubione, tudzieżżebraków, zdrajców, heretyków i Żydów.
Spójrzmy teraz na Fouquetowskie Dzieciątko.
Świetny szwajcarski historyk sztuki, Peter Meyer, z którym czasami się nie zgadzam, tym razem diagnozuje wspomniany syndrom bezbłędnie: „Według średniowiecznych kryteriów wszystkie rzeczy padołu ziemskiego są równe wobec Boga, a zatem nie istnieje wśród nich hierarchia ważności i nie obowiązuje żadna premedytacyjna współzależność, podobnie jak nie ma raz ustalonej współzależności czcionek drukarskich, gdyż zawartość kolumn nie jest determinowana przez obiektywne prawo wyznaczające stosunek litery do litery, tylko przez treść tekstu drukowanego (.