Gdyby ten obraz został machnięty dzisiaj przez jakiegoś twórcę, cały świat krzyknąłby: arcydzieło!, i być może honor sztuki końca XX wieku byłby zamiast splugawiony uratowany. Van der Weyden również z premedytacją działał na wzruszenia widzów. Dlatego geniuszu van der Goesa nie mógł zepsuć ani rozpustny i pijacki tryb życia, ani obłęd, który doprowadził go do samobójczej śmierci.