Cóż bardziej symptomatycznego niż fakt, że „ten dzikus, ta bestia, to wściekłe zwierzę”, czyli Fowista, wielki Henri Matisse, który rozjuszył całą Francję Salonem Jesiennym 1905 roku, i który czuł dla Giotta uwielbienie („Gdy patrzę na jego padewskie freski, od razu pojmuję emanujące z nich uczucia, gdyż zawarte są w liniach, w kompozycji i w barwie”) nie dostrzegał, iż wspomniane uczucia emanują najsilniej z jednej linii Giotta, ze „struny sprzężenia oczu”! „Struny” protorenesansowej oznaczającej, że człowiek jest zainteresowany drugą istotą ludzką przede wszystkim, bardziej niż sferą niebiańską, doktryną religijną, Istotą Boga. ”*. Jakaż szokująca równość w głównym z rycerskich przykazań: „Biada temu, kto zdradzi swego Boga, swą ojczyznę lub swą damę!” Dama i Bóg w jednym przykazaniu!