To mądrość uskrzydlona geniuszem, ale idąca konieczną, determinowaną przez najwyższe prawa drogą rozwoju”.
Święte niewiasty, które wychodziły spod pędzla Martiniego, to typowe „donne angelicate” damy anielskie (raczej przeanielone) czyli takie same, jak Laura idealizowana zakochanym piórem rymopisa w całej serii sonetów.
Zachwycająca jest gra przestrzenią, której nie psują pewne sztuczności (stromo spadająca podłoga) i błędy w perspektywie (aż cztery punkty zbiegu linii prostopadłych do płaszczyzny obrazu), bo o wszystkim decyduje cudownie rozgrywane światło z dwóch okien.