Na ekranach XX wieku nieruchome przedtem ludziki z ikonografii ożyły poczęły biegać; na ścianach Giotta jednowymiarowe bizantyjskie figurki ożyły, bo uplastyczniły się. Ceremonia ślubu? W ciasnej izbie mieszczańskiej, bez kapłana i bez ołtarza? Ludziom dzisiejszym wydaje się, że kościelny ślub jako obowiązek zawierających małżeństwo chrześcijan jest dawny niczym Chrześcijaństwo. Pana wielce łaskawego oto na jego rozkaz anielska służba koronuje wezwaną Matkę cackiem wykonanym przez dworskich jubilerów.