Zwłaszcza u malarzy. Bardziej szczegółowo: miał gotować oleje z substancjami żywicznymi oraz mieszać je z białkiem i wodą, tworząc gatunek tempery olejowej, w której olej pełnił rolę czynnika przyspieszającego schnięcie i wiążącego, zaś żywica nadawała fakturze emaliowy połysk, większy niż ten, jaki temperom dawało powierzchniowe werniksowanie obrazów. Wspólne łaźnie tamtych czasów tylko z pozoru były oderotyzowanymi przybytkami higieny w istocie były przybytkiem Afrodyty, koedukacyjną balią amorów (gdy książę burgundzki szykował kąpielisko dla poselstwa brytyjskiego, kazał je „zaopatrzyć we wszystko, co konieczne do służenia Wenerze”).