Wracają echem słowa Picassa: „Sztuka dawnych malarzy nie jest sztuką przeszłości, jest sztuką dnia dzisiejszego”.
Źle powiedziałem; raczej: niby jabłko wzrok Wilhelma Telia, bo chodzi o tę pierś gołą i tak doskonale kulistą, że porównanie z jabłkiem samo się nasuwa; później Gossaert (Mabuse) w swojej „Danae” powtórzy „jabłeczną” pierś, lecz nie osiągnie idealnego efektu.
Wątpliwa pobożność mistrza Hugona była córką przejmującego bólu, czy jego matką? Mówię o tym bólu, który wyzwala człowieka z iluzji, lecz jednocześnie budzi go do onirycznej poezji zimowych zmierzchów, do tych chwil, kiedy światło wcześnie staje się senne i wątpiące w zmartwychwstanie słońca nazajutrz, ale jest mu wszystko jedno.