Dialog dwóch autorów (zważywszy nie tylko odmienną treść, lecz i odmienne języki, jakimi się posługiwali) przypomina dialog szczeniaków, którzy za pomocą graffiti wyrażają swoje uczucia jeden gówniarz smaruje na murze: „Kocham Zośkę” i serce przebite strzałą, a później zjawia się drugi i obok tego serca rysuje kółko dzielone na pół kreską z punkcikiem pośrodku.
Wypracowane mozolnie ciała są arcyperspektywiczne (vide ciała topielców w prawym dolnym rogu, zwłaszcza sławne ciałko dziecka), a odnosimy wrażenie, że facet rzuca jak wariat „kubami” po powierzchni obrazu niczym hazardzista kości na zielony stół Monte Carlo.
Fakt, że portret wiszący na ścianie Luwru został wykonany wówczas, gdy Sassetti był mecenasem Domenica Ghirlandaio, w latach 80–ych, to zbyt mizerna podstawa do identyfikowania starca z superbankierem.