Zresztą w opinii Villaniego czy Boccaccia tkwi przesada, typowa „licencja poetów” pijanych zachwytem ówcześni ludzie wcale nie mylili Giottowskich fresków z naturą. Pod względem technicznym sztuka włoska nie wpłynęła na Rogiera, lecz uczył się od Włochów geometryzowania kompozycji oraz figur i grup figur, a także większej niż uprzednio miłości do pejzażu. Widzę tu twarz „psychologiczną”.