Akademizm bowiem, korzystając z wszystkich sztuczek iluzjonizmu, pragnął dźwignąć realizm na poziom jeszcze wyższy. Oddalamy się coraz bardziej od tego, co chrześcijańskie lub franciszkańskie, i co oznacza wolność od siebie samego, i po trosze wolność dzieci Boga, czyli wyzwolenie się z doczesnych wartości i z umiłowania władzy. Albo tylko o tym jednym chłopczyku, nr 156, którego zdjęcie umieściłem w moich „Wyspach bezludnych” i którego oczy nigdy nie przestaną kroić mojego serca.