Te niedomogi profesjonalizmu, całe to kalectwo arbitrażu sztuki jest warunkowane kiepską wiedzą, słabą intuicją, czasami zwyczajną głupotą lub ślepotą mędrca. Sztuka Campina, w swym charakterze bliska miniaturom franko–flamandzkim, czerpiąca z rzeźb (być może z rzeźb Clausa Slutera, a na pewno z prac rzeźbiarzy Tournai) i unowocześniająca pewne cechy malarstwa Broederlama, zachowuje trochę cech gotyckich. Nie brakuje żon milionom samotników.